Inspiracją dla wniosku stały się obserwacje z podróży po różnych krajach. Radny zauważył, jak duże zainteresowanie wzbudzają podobne instalacje zarówno wśród turystów, jak i mieszkańców.
– Będąc ostatnio w różnych krajach zauważyłem, że w wielu miejscowościach turystycznych, stolicach państw i miastach znajdują się duże napisy podświetlane po zmroku, które cieszyły się dużym zainteresowaniem turystów. W Santa Susanna w Hiszpanii, gdzie nasze kulturystki odniosły wiele sukcesów, w Kownie (Litwa), w Rydze (Łotwa – do zdjęć trzeba było czekać kilkanaście minut w kolejce), w Pafos (Cypr) był napis I love Pafos
– mówi Janusz Sobolewski, radny Rady Miasta Sandomierza.
Podkreślił też, że podobne rozwiązania z powodzeniem stosują już polskie miejscowości, a w Sandomierzu również dałoby się znaleźć odpowiednie miejsce.
– Wiele polskich miejscowości również promuje się dzięki takim instalacjom. Myślę że i w Sandomierzu można by znaleźć odpowiednie miejsce i umieścić taki napis, do czego Pana Burmistrza zachęcam i Państwa Radnych również. Lokalizacja mogłaby być na Placu Rawelin, u podnóża Zamku Królewskiego lub na Bulwarze Piłsudskiego
– podpowiada samorządowiec.
Władze miasta odniosły się do propozycji, wskazując zarówno na jej potencjał promocyjny, jak i na praktyczne ograniczenia.
– Jest to ciekawy pomysł, który mógłby stanowić jeden z elementów promocji miasta. Realizacja tego rodzaju przedsięwzięcia wiązałaby się jednak z koniecznością poniesienia znacznych kosztów
– informuje Urząd Miasta Sandomierza.
Władze przypomniały, że podobna instalacja była już wcześniej analizowana, a koszty wykonania, transportu i montażu szacowano wówczas na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Do tego dochodzą wydatki na utrzymanie i oświetlenie. Kluczowa pozostaje też kwestia lokalizacji.
– Tego typu instalacje najlepiej umieszczać w miejscach bezpośrednio kojarzonych z danym miastem, stanowiących charakterystyczną wizytówkę. W przypadku Sandomierza naturalnym miejscem byłyby okolice Starego Miasta. Należy jednak mieć na uwadze, że obszar ten objęty jest ścisłą ochroną konserwatorską, co znacznie ogranicza możliwość wprowadzania nowych, trwałych elementów w przestrzeni
– podkreślają urzędnicy.
W efekcie obecnie nie planuje się realizacji takiego przedsięwzięcia. Jednocześnie zastrzeżono, że w przyszłości, gdy pojawią się odpowiednie możliwości finansowe i lokalizacyjne, sprawa może zostać ponownie rozważona.
Komentarze (0)