Kiedy w poniedziałek, 16 lutego, policjanci z Sandomierza pojawili się na jednej z posesji w gminie Dwikozy, ich zadanie było jasne: wyegzekwować zakaz zbliżania się 38-latka do członków swojej rodziny. Jednak interwencja, która powinna być rutynowym dopełnieniem procedur, szybko przybrała niebezpieczny obrót.
Eskalacja agresji
Mężczyzna od samego początku nie zamierzał współpracować. Według ustaleń śledczych, agresja 38-latka narastała z każdą chwilą. Zaczęło się od wyzwisk i wulgaryzmów, ale na tym się nie skończyło. Mężczyzna zaczął grozić policjantom śmiercią, a ostatecznie doszło do naruszenia ich nietykalności cielesnej.
Sytuacja wymagała zdecydowanej reakcji - funkcjonariusze musieli użyć siły, aby obezwładnić napastnika i doprowadzić go do jednostki policji.
Stanowcza reakcja służb
Komenda Powiatowa Policji w Sandomierzu w oficjalnym komunikacie ucina wszelkie dyskusje na temat pobłażliwości wobec takich zachowań:
- Policjant na służbie korzysta z ochrony prawnej przysługującej funkcjonariuszowi publicznemu. Każdy atak na mundurowego – zarówno fizyczny, jak i słowny – spotka się ze zdecydowaną reakcją wymiaru sprawiedliwości. Nie ma przyzwolenia na atakowanie funkcjonariuszy
- zaznaczają mundurowi.
Trzy miesiące aresztu
Zachowanie 38-latka, który nie tylko zlekceważył wcześniejszy wyrok sądu, ale też zaatakował przedstawicieli prawa, spotkało się z natychmiastową odpowiedzią wymiaru sprawiedliwości. Prokuratura wystąpiła z wnioskiem o najsurowszy środek zapobiegawczy.
Sąd Rejonowy w Sandomierzu przychylił się do tego wniosku i zdecydował o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na 3 miesiące. To czas, w którym śledczy dokończą przygotowanie aktu oskarżenia. Za czynną napaść na funkcjonariusza oraz groźby karalne mężczyźnie grozi teraz znacznie surowsza kara niż ta, przed którą próbował uciekać.
Komentarze (0)